Sekwoja National Park presenting General Sherman

To juz nasz ostatni park narodowy w Stanach. Jakos przypadkowo nie załapał sie w pierwszym tygodniu naszego road trip po zachodnim wybrzezu choć był bardzo blisko Yosemite. Sekwoja Park to piekny las z sekwojami w roli głownej. To tutaj rosnie sobie najwieksze na swiecie drzewo w kategorii masy. Przedstawiam zatem Generała Shermana: srednica pnia to 11 metrów, w obwodzie mamy 31 metrow , waga to 1256 ton i w sumie daje nam to 1487 metrow szesciennych objetosci czystego drewna. Podobno jest to najwiekszy na swiecie zyjacy organizm.Jezeli chodzi o jego  wiek to jak na sekwoje jest on stosunkowo mlody bo tylko 2200 lat wiec podobno nadal rosnie ale tylko wszerz bo na gorze obumarl (nie napisali  dlaczego;( Czy ktos na zdjeciu powyzej zauwazyl Tomka ?;)

Czasami nie oplaca sie usuwac sekwoji gdy spadnie na droge. Szybciej i taniej jest wyciac w niej tunel 😉

Same sekwoje to naprawde bardzo ciekawe i piekne drzewa. Oprocz tego że sa najwyzsze i najwieksze na swiecie to w przeciwienstwie do innych drzew bardzo lubia pozary. W poczatkowych latach parku (a jest to drugi najstarszy park w Usa zaraz po Yellowstone) starano sie ochronic sekwoje przed pozarami …. i zaczely marniec. Jak sie okazalo te drzewa nie tylko sa bardzo odporne na pozary (jako mlode drzewka szybko rosna w gore i wypuszczaja galezie na wyzszym poziomie do ktorego ogien tak latwo nie dociera) ale wrecz potrzebuja pozaru do lepszego wzrostu. Przede wszystkim  ogien wypala nizsze warstwy lasu eliminujac im konkurencje w postaci innych drzew , odzywia tym samym glebe, dopuszcza wiecej slonca w nizsze partie lasu i jak sie okazalo otwiera szyszki by rozrzucic nasionka, ktorych nie obsluzyly wiewiórki.

Co zaskakujace ich czerwono- brazowa kora przypominajaca próchno jest bardzo odporna na temperature i obserwujac drzewa w parku prawie kazde z nich bylo bardziej badz mniej nadpalone u dolu , za to pieknie zielone na gorze. Bez dwoch zdan sekwoje sa naprawdę piękne i jest to jedyne miejsce na ziemi, gdzie rosna sobie w pierwotnym otoczeniu bez jakiejkowiek ludzkiej interwencji. Nie bylismy rowniez swiadomi ze w parku Sekwoji mozna spotkac niedzwiedzie czarne (baribal)  …. wiec moze nawet i byly ale mi ich nie zauwazylismy.

W parku mozna bylo wejsc rowniez na skalke o imieniu Moro. Myslelismy ze to mala skalka a tu sie okazalo ze jest calkiem spora 😉

Jak sie pozniej okazalo to nie byl nasz ostatni kontakt z sekwojami tego dnia. Wyruszylismy samochodem w trase powrotna w kierunku San Francisco (skad mamy lot do Nowego Yorku) ale ja osobiscie wpadłam na pomysl aby pojechac slynna droga Pacific Coast Highway nr 1 ktora wiedzie przy oceanie. Niestety najladniejszy odcinek tej drogi przy Big Sur byl zamkniety (!) wiec musielismy sie wracac ponad 100 km. Tym samym szukanie noclegu wypadlo juz nieco po zmroku …a kempingi byly tutaj przepelnione. W Stanach w przeciwienstwie do Polski gdy kamping jest pelen (czyli wszystkie ponumerowane miejsca sa zajete) to nie wpuszczaja juz kolejnych chetnych. Pelni watpliwosc wjechalismy do kolejnej po drodze miejscowosci i po krotkim odcinku specjalnym (czytaj : jazda pod gore z piecdziesiecioma zakretami i to w nocy) znalezlismy sie na kempingu Tan Oak niedaleko Watsonville. A tutaj same imprezy meksykanskie z ogniskami i spiewem. My bez wiary szukamy pustego miejsca na namiot …. i nagle jest! Pusciutkie….tylko ze przy slupku wisi rezerwacja na dzisiejsza noc 🙁 I tutaj sie przydala  pomocnosc Amerykanow. Chlopak z namiotu obok zapytal sie ktorego numerka szukamy i po wyjasnieniu ze szukamy jakiegokolwiek wolnego miejsca powiedzial ze caly kemping jest zajety…. ale miejsce przy ktorym stoimy jest wolne bo rodzina ktora oplacila to miejsce do jutra musiala awaryjnie wyjechac do domu dwie godziny temu. Ta historie potwierdzila spotkana w toalecie mloda kobieta (starajaca sie uspokoic awanturujace sie dziecko), ktora okazala sie rowniez sasiadka tego miejsca. Niestety nie wiedziala  gdzie moze byc ranger i poznajac nasza historie powiedziala zebysmy tu zanocowali bo ranger i tak nie kojarzy kto tam powinien nocowac a miejsce jest przeciez opłacone. Podziekowalam za rade a w miedzyczasie dziecko sie uspokoilo sluchajac naszej rozmowy. 🙂 Wszyscy byli wiec zadowoleni z obrotu spraw.  Tak tez zrobilismy jak pani doradzila. Bylo juz ciemno, rangera ni widu nic slychu, szybko rozbilismy namiocik i w kimono. Jeszcze tylko przed snem zauwazylam ze spimy sobie pod sekwojami…. 🙂 Tomek nie uwierzyl ale rano musial przyznac mi racje. Ten obszar gdzie nocowalismy jest niedaleko Redwood, drugiego miejsca w Stanach gdzie rosna sekwoje (w Redwood tym razem rosna najwyzsze na swiecie). Amerykanie to maja  duże parcie na roznego rodzaju “naj” wiec wszedzie gdzie bylismy bylo cos”naj” (chociaz niektorzy twierdza ze ja też na to choruje 😉

Kemping w Three Rivers

Na pozegnanie z narodowymi parkami pozostal nam jeszcze tylko Sekwoja park. Niestety jak do niego dojechalismy to kampingi w parku byly przepelnione i wyladowalismy w miescinie Three Rivers. I okazal sie to jeden z fajniejszych kampingow w ktorych nocowalismy. Z cieniem, eleganckim prysznicem i prywatnym zalewem, ktory zostal utworzony dzieki kilku glazom tumujacym przeplywajaca rzeke. Glebokosc wody do pasa ale woda super przezroczysta i ciepla. Temperatura powietrza tutaj znowu osculuje wokol 40 stopni wiec takie schlodzenie ciala jest wiecej niz przyjemne. I nawet nie ma tutaj komarow! Po upalnym dniu spedzonym w samochodzie poczulismy sie w końcu jak na wakacjach…

Po drodze nic specjalnego sie nie dzialo a ze musimy teraz  zaczac szybko sie przemieszczac samochodem w kierunku San Francisco to jedziemy glownie autostradami. Najpierw wiec byly korki, pozniej poszukiwanie stacji benzynowej gdzie nie beda z nas zdzierac dolara wiecej za galon benzyny. Pod tym wzgledem stan California jest najgorszy. Drozej jest jedynie w samych parkach narodowych lub przed nimi. W dodatku nie chca obslugiwac moich polskich kart platniczych. Dziwne to…. We wszystkich stanach karty dzialaja tylko nie w Kalifornii na stacjach benzynowych. W supermarketach jakoś nie maja tego problemu.

No i tak dzisiaj na jednej ze stacji bylismy swiadkiem interwencji strazakow, ktorzy przybyli do lezacego mezczyzny. Na oko wygladalo jakby pan cos przedawkowal alkohol albo narkotyki. Weszla wiec gromada kilku mezczyzn w uniformach. Nie mieli na glowie helmow wiec myslalam ze to policja  a nie strazacy. Po kilku minutach pozniej przybyl kolejny samochod strazacki ale juz wygladajacy jak rasowy ambulans.

I na koniec dla milosnikow przyrody napotkana jaszczurka.

Ps. Przepraszam za opóźnienie wpisów ale w drodze nie było dostepnej amerykanskiej sieci w ktorej mamy wykupiony internet. W najblizszych dniach bedziemy juz stopniowo przemieszczac sie na wschod do domu (czyli do Wroclawia) wiec nieregularnosc wpisow moze sie niestety powtorzyc.

Ps2 . Ceny za internet w roamingu w stanach sa horendalnie wysokie wiec ich nie uzywamy. Za kilka minut internetu z polska karta sim  gdy chcialam sprawdzic adres hotelu w bookingu sciagnieto mi 130 zlotych i orange sam go zablokował. Wiec internet w moim telefonie jest wylaczony na amen. Korzystamy tylko z wifi jak jest dostepne lub z siec verizon ktora wykupilismy ale tez nie zawsze jest.

ps3. Na kazdym wyjezdzie staramy sie kupic lokalny produkt, ktory trzeba sprobowac. W Nowej Zelandii byl to Vegemite ktory przylecial z namki az do Polski … i tam wyladowal w smietniku. Nie dalo sie tego jesc. W USA kupilismy do sprobowania suszona wolowine …. i powolutku ja konsumujemy. Jest calkiem dobra ale nie da sie jej za duzo zjesc . Smakuje troche jak przesolony kabanos 😉

Venice Beach & Santa Monica Beach

Los Angeles to jedno z najwiekszych miast w USA. Mi bedzie sie kojarzyc przede wszystkim z siecia autostrad, ktore ida tutaj rownolegle do siebie,  jedna pod druga lub sie poprostu krzyzuja i w wiekszosci maja po 6 pasow. I wszystkie z nich w godzinach szczytu sa zakorkowane. Nawet pasy HOV tutaj stoja. Juz nigdy nie bede narzekac na korki we Wroclawiu.Jako ze Holywood nas nie zauroczylo postanowilismy sprawdzic inna mocna strone LA czyli plaze. Te najbardziej popularne (dla zwyklych ludzi bo bogaci sa w Malibu) to plaza Venice i Santa Monica. Wlasciwie to mozna by powiedziec ze to jest jedna dluga na 25 km plaza. W czesci Venice taka bardziej hipsterska i z zamieszkujacymi ja bezdomnymi w kilku miejscach. W jej centralnej czesci sa budynki z arkadami przypominajacymi plac sw. Marka. Sa tez kanaly, ktore pierwotnie mialy odprowadzac wode z tych terenow… ale wody w nich bylo tyle co kot napłakał.Z kolei czesc plazy przy Santa Monica zdecydowanie jest nastawiona bardziej na turystow, z molo, diabelskim mlynem i restauracjami. To co laczy te dwie plaze to kilkukilometrowa promenada dla pieszych oraz idaca przy niej specjalna sciezka dla rowerow, rolkarzy, skatebordzistow i przede wszystkim elektrycznych hulajnog, ktore sa tutaj hitem.A na tym deptaku zwanym Ocean Front Walk mozna spotkac roznych artystow i dziwakow. My na przyklad mijalismy pana z granatowa papuga (siedzial tam caly dzien na sloncu i pobieral datki za zrobienie sobie zdjecia z papuga i podanie jej smakolyka), wielki murzyn z pytonem (ciekawe jak pyton znosi te upały) i bezdomny udzielajacy „shitty advise for 1 $”.Poplazowalismy zatem chwilke, wykapalismy sie w ocenie (woda byla ciepla ale fale choc nie duze i tak mnie sponiewieraly na brzegu;) i przeszlismy spory kawal promenady.Chcielismy wypozyczyc elektryczny hulajnogi ale okazalo sie ze sa tak popularne ze bardzo trudno jest je znalesc. Doslownie…  bo pozycza sie je poprzez aplikacje w telefonie, a po zakonczeniu przejazdu porzuca sie je gdziekolwiek. Te co znajdywalismy byly albo wyładowane albo zepsute. A jak w koncu sie udalo znalesc odpowiednia hulajnoge to aplikacja zazadala skanu prawa jazdy i zawiesila sie na moim „bar codzie” na odwrocie. Chyba nie sa dostosowane do polskich dokumentow;( Ciekawe kiedy nad polskie moze ktos wprowadzi ten srodek lokomocji chociaz my chyba nie mamy odpowiednio dlugich promenad. Czy moze mamy?

Hollywood i Warner Bros. studio

Będac w stolicy kina amerykanskiego to obowiazek przejsc sie aleja sławy. Ta taka ulica z wbudowanymi gwiazdkami. Gwiazdek jest okolo 2600 i zawieraja nazwiska aktorow filmowych i telewizyjnych, muzykow, wykonawcow (prezenterow, komikow, etc) oraz radiowcow. Gwiazdki sa przyznawane od 1960 roku, obecnie okolo  20 rocznie i osoba ktora ja otrzyma powinna w ciagu 5 lat zaplacic i zorganizowac ceremonie jej wmurowania (ta przyjemnosc kosztuje 25 tys USD). Faktem jest ze wiekszosc z tych nazwisk na gwiazdkach nie byla nam znana, ale znalezlismy kilka zaskakujacych np. Paderewskiego 😉 Sama ulica Hollywod Boulevard nie jest zbyt reprezentacyjna i oprocz budynku Dolby Theatre ( w ktorym organizowana jest ceremonia wreczenia oscarow) i budynku chinskiego teatru znajduja sie na niej sklepiki z pamiatkami, wypozyczalnie strojow i sklepy z marihuana, ktora jest tutaj legalna. Pomimo tego nikt tu drugi raz z wlasnej woli nie wraca z turystow 😉

Bardziej interesujace od gwiazdek sa odciski rak i butow gwiazd. Tutaj selekcja byla bardziej ostra bo i miejsca przed teatrem chinskim jest zdecydowanie mniej. My szukalismy odciskow Marylin Monroe i troche nam to zajelo. Co ciekawe moje dlonie pasowaly do odciskow Maryl Streep. Jej odciski butow byly jeszcze mniejsze niz moje sandaly ale pewnie miala na sobie jakies   eleganckie buty. A Michel Jackson zlozyl swoje odciski dloni w rekawiczkach 😉

Aby wizyta w Hollywood byla kompletna obowiazkowe jest zdjecie ze slynnym wzgorzem z napisem. Obecnie podjechanie pod sam znak jest niemozliwe bo mieszkancy sie wkurzyli zamkneli dojazd ale na punkcie widokowym az roilo sie od turystow.

No ale najciekawsze w Los Angeles sa studia wytworni filmowych ktorych jest tutaj kilka:  Paramounts , Universal, Warner Bros. czy Sony Picture. My wybralismy Warnera  bo tam byli kreceni Przyjaciele, ktorzy do dzisiaj przyciagaja tam mase turystow.Po wytwórni turystow obwozi sie takim wiekszym meleksem  a kierowca opowiada co sie aktualnie widzi. Tak wiec caly kompleks sklada sie z okolo 30 budynkow nazywanych stage’ami w ktorych kreci sie seriale, reklamy czy programy telewizyjne. Oprocz tego sa budynki specjalistyczne w ktorych buduje sie elementy do scenografii, dostosowuje pojazdy na potrzeby filmow czy miejsce w ktorym projektuje sie kostiumy. Jeden z budynkow przeznaczony jest w calosci do przechowywania strojow, z ktorych moga korzystac (sobie wypożyczać) rowniez konkurencyjne wytwornie z Los Angeles.Na terenie wytworni jest dosyc duzy obszar z wybudowanymi budynkami i ulicami na potrzeby krecenia scen na zewnatrz. Te budynki choc wygladaja na kilkupietrowe to w srodku sa jedna duza hala (z klimatyzacja i otwartym sufitem) ktorą mozna kazdorazowo dostosowac do nagrywanej sceny czy reklamy. Podobno mozna sobie wynajac taki „dom”, umeblowac go i urzadzic wg potrzeb do filmu czy reklamy ale wszystko co sie tam wniesie zostaje wlasnoscia wytworni.Nam pokazali budynek w ktorym nagrywany jest show telewizyjny Eleen , garaz samochodow Batmana, zestaw kostiumow z filmu Liga Sprawiedliwych (czyli supermana, batmana, wonder woman i pozostalych bohaterow) oraz czesc rekwizytow po filmie Harrty Potter. Gwozdziem programu byla kawiarnia Central Perk w ktorej nagrywani bylo Przyjaciele. Zreszta w trakcie przejazdzki po plenerze przewodniczka opowiadala ktore miejsca zagraly w serialu (jak Joey i Chandler zgubili dziecko, mecz futbolu, bieganie po parku Rachel i Pheebe czy dom ojca Pheebe). Na terenie jest rowniez dom z „Pełnej chaty” choc wszystkie sceny wewnatrz byly juz krecone  w budynku „stage’owym”.

Jedna z ciekawszych elementow trasy byly rekwizyty z kreconych tu filmow (np. Grawitacja, w ktorej rezyser zazyczyl sobie bardzo realistycznego odwzorowania kapsuly ladujacej) oraz sposoby animacji wirtualnych postaci. Jezeli wiec Los Angeles pojawia sie na mapie zwiedzania to przede wszystkim dzieki wytworniom. No i marzeniu  ze moze jakis slawny rezyser  nas tu wypatrzy z tlumu i zaangazuje do swojego filmu 😉

Long Beach – transatlantycki liniowiec Queen Mary

Dotarlismy na obrzeza Los Angeles  i jako baze noclegowa wybralismy Long Beach. A tu niespodzianka – w porcie stoi zacumowany historyczny transatlantycki liniowiec Queen Mary, ktory obecnie sluzy jako muzeum i hotel. W dodatku dzisiaj mozna bylo wejsc do muzem bezplatnie a to oznaczalo ze mozna bylo sobie chodzic po calym statku samemu. No moze tylko do najwyzszego decku wejscie bylo ograniczone jedynie dla gosci hotelowych. Ale patrzac ile elementow bylo na statku bardzo dobrze zachowanych bylismy w szoku, ze tak po prostu mozna bylo po nim chodzic i wszystkiego dotknac. Bez barierek oraz informacji aby niczego nie dotykac.

Dzisiaj na statku miesci sie hotel. Kajuty zostaly dostosowane na pokoje hotelowe, ale chodza sluchy ze na statku straszy. Podobno statek jest w czolowce miejsc na swiecie gdzie strasza duchy i nawet maja przygotowana specjalna trase mowiaca o duchach na statku. Jeden z pokoi zostal wycofany z oferty wynajmu bo notorycznie “ktos” sciagal koldre z turystow, a po poscieleniu lózka posciel byla od razu zmieta. Po podrązeniu historii tego pokoju okazalo sie, ze kogos w nim zamordowano. Ale podobno duchow tutaj jest ponad 50 … Noc tutaj kosztuje okolo 100 USD no i teraz jak tu ocenic czy dodajac obecnosc duchow cena jest atrakcyjna? Sam statek zdecydowanie jest wart zwiedzenia …

Ps. A dzisiaj nocujemy w pokoju z podswietlanym sufitem 🙂 Czego to amerykanie nie wymysla 🙂