Archiwum kategorii: USA: NY & zachód

Monument Valley, Podkowa i kanion Antylopy

Dzisiejszy dzien zdecydowanie pobil widokami Wielki Kanion choc właściwie nadal krecilismy sie wokół rzeki Colorado, ktora pozniej dumnie spływa sobiew  Grand Kanionie. O swicie zgodnie z planem wjechalismy do Monument Valley i  poczulismy sie w koncu jak na dzikim zachodzie. Wszedzie czerwona ziemia a na horyzoncie pojedyncze skałki z ociosanymi sciami lub zakonczone szpikulcami.

Pozniej pojechalismy zobaczyc finezyjny zakret rzeki Colorado czyli Horseshoe bend. Upał jak diabli, zar leje sie z nieba a na szlaku prowadzacym z parkingu tlumy azjatów. Musi to byc jakis wazny dla nich punkt wycieczkowy. Czesc  z nich niosla ze soba parasolki i ich uzycie było tutaj w pełni uzasadnione (zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem tego przedmiotu czyli ochronie przed sloncem czyli para -SOL).

Na pozne popoludnie mielismy rezerwacje by zobaczyc kanion Antylopy. Kanion ten znajduje sie rowniez na obszarze rezerwatu indian Navajo i  ze względu na ryzyko naglych powodzi moze byc zwiedzany tylko z przewodnikiem. To wlasnie dzieki tym naglym powodziom kanion zostal finezyjnie wyplukany tworzac spiralne wglebienia i łuki w srodku gdyz woda nie wsiaka w niego tylko z dużą predkoscia splywa przez kanion do rzeki Colorado. Przewodniczka pokazala ten caly proces w uproszczeniu tworzac kupke z piasku, polewajac ja woda i pozniej symulujac wiatr otrzepala boki tworzac zwarty kawalek skaly. Podobno tylko z tego piasku tutaj skaly wiaza sie tak szybko i daja taki efekt. Efekt tej erozji faktycznie byl imponujacy.

I na koniec ciekawostka. To ze strefa czasowa w USA moze sie zmieniac wraz ze zmianą stanu to wiedzielismy. Ale ze w ramach jednego stanu (tu pisze na przykładzie Arizony) moga  byc rozne strefy czasow (np. pacyficzna i  gorska) zaczelo byc niepokojace. Telefon co rusz przestawial sie co godzine raz do przodu raz do tyłu az zaczęliśmy sie stresowac czy zdazymy do kanionu Antylopy i jaka tutaj w koncu obowiazuje strefa czasowa! A w stres wpedzil nas rachunek za camping w parku narodowym Glenn Canyon gdzie dzisiaj nocujemy, ktory wskazywal jeszcze inne godzine. Tak nawiasiem mowiac tyle tutaj parkow narodowych ze nawet jak nie planowalismy to zawsze w jakims z nich jestesmy 🙂 Na tym dzisiejszym campingu jest piekne jezioro Powell wiec po raz pierwszy sie wykapalismy na amerykanskiej ziemi.

Ps. Maka tutaj jest sprzedawana w workach a nie torebkach papierowych. Fajne nie ?:)

Ps2. Ale ze Niemcy nie wyszli z grupy na Mistrzostwach Swiata ?:)

Na dzikim zachodzie czyli na ziemi indian Navajo

Dzisiejszy cel to dotrzec do Monument Valley – czerwonoziemistej wyżyny z charakterystycznymi skałami znanymi z westernów. Zanim jednak tam wyruszylismy postanowilismy zrobic jeszcze jeden mały trekking krawędzią Wielkiego Kanionu aby całego dnia nie spędzić w samochodzie. Nie pokusiliśmy sie o zejście na dno kanionu bo na to potrzebne byłyby pełne dwa dni, kondycja i troche nizsza temperatura otoczenia. W kazdym badz razie nasz niedługi trekking nieoczekiwanie sie wydluzyl bo autobus ktorym chcielismy wrocic na parking nie zatrzymywal sie na naszym przystanku z powodu remontu drogi. Ale sama trasa była bardzo przyjemna bo w częsciowo ocienionym lesie sosnowym i w towarzystwie przechadzających sie obok młodych łosi.

Po wyjezdzie z Wielkiego Kanionu wkraczamy na tereny indian z plemiona Navajo. Są to rdzenni mieszkańcy tego rejenu i po roznych perypetiach losu znowu sa włascicielami tych ziem. Z tego co czytalismy sa bardzo mili i przyjaznie nastawieni do turystow (potwierdzamy) ale nie lubia jak sie z nimiludzue staraja spoufalic ( nie probowalismy i nie zamierzamy próbować :). Kiedy krajobraz wokol zrobil sie krwistoczerwony a na horyzoncie ukazaly sie wyczekiwane ostańce to byl znak ze juz dotarlismy na miejsce.

Przystanek Foresta Gumpa – punkt w ktorym postanowil przestac biec

Nocujemy sobie zatem pod skałkami Monument Valley w kultowym campingu Goldings. Gouldingowie to białe małzenstwo ktore w latach 1920 kupiło tutaj duzy kawalek ziemi  zaraz po tym jak postanowiono przeniesc rezerwat z indianami Navajo w inne miejsce. Navajo w innym miejscu sie „nie przyjeli” i powrocili na swoje stare ziemie. Gouldingowie co prawda im swojej ziemi nie oddali ale dosyc dobrze sie z nim zasymilowali kupujac od nich rekodziela w zamian za pieniadze i inne towary „bialych”. W latach 30- tych gdy w Stanach był Wielki Kryzys i byl on dosyc mocno odczuwalny w całym rezerwacie Gouldingowie wpadli na pomysl aby wypromowac Monument Valley w filmie. Z ostatnimi 60 dolarami w kieszeni wyruszyli do Holywood gdzie spotkali Johna Forda, ktory po obejrzeniu zdjec postanowil tam nakrecic film Stagecoach z Johnem Waynem w roli glownej. I odtad Monument Valley stal sie klasycznym krajobrazem dla westernow.

Jak dotad jest to nasz najbardziej klimatyczny camping. Piekne okolicznosci przyrody na wyciagniecie reki, zadnych zwierzat (nawet komarow nie ma po zmroku), spokojni sasiedzi. Jest nawet prysznic …. na ktory sie spoznilam sie bo pisalam ten wpis. Ale jutro mamy w planach wczesna pobudke i skorzystanie z tego luksusu przed wlasciwym zwiedzaniem doliny.

I na koniec jeszcze jeden widoczek z trasy do Monument Valley.

Wielki Kanion i słynna Route 66

Wczoraj zmierzaliśmy do Wielkiego Kanionu. Po drodze przystajemy przy Tamie Hoovera. O dziwo tlumy ludzi przechadzaja sie nią w tę i nazad. To zwykla tama ale poniewaz jest najblizsza atrakcja w okolicy Las Vegas traktowana jest jak coś wyjątkowego. Aby móc do nie podjechac samochodem przechodzimy kontrole bezpieczenstwa. Normalnie wyglada to jak kiedys u nas na granicach – budki, straznik zagladajacy do kazdego samochodu i czasami kierujacy do blizszej kontroli. Czyzby sie obawiali terrorystow?  Nam pozyczyl na szczescie jedynie dobrego dnia 🙂

Jedziemy sobie dalej słynną drogą 66. Wlasciwe gdyby nie dwa ciekawe miejsca na tej trasie to mozna by było zasnac za kierownicą. Teraz zaczynam rozumiec co to znaczy dluga prosta. Ograniczenie predkosci do 65 mil wiec jade na tempomacie, samochodow nie ma ani z przodu ani z tyłu, krajobraz sie specjalnie nie zmienia, kierownica sie nie kreci nic tylko zasnac. Na szczescie mamy ze soba zgrzewke napoji energetyzujacych (dostalismy za darmo na jakiejs promocji  w San Francisco).

Dojezdzamy do słynnego kanionu juz cos przed wieczorem. To nawet sie dobrze składa bo wowczas widok na kanion jest znacznie lepszy. No i jest ! Faktycznie całkiem spory. Na calym horyzoncie widzimy powycinane skaly poprzekladane roznymi  kolorami, ktore obrazuja rozny wiek danej warstwy. Podobno na dnie kanionu jest skała szacowana na 4550 milionow lat (?!).

Na wybranym przez nas szlaku wzdluz krawedzi kanionu nie ma zbyt duzo ludzi,  momentami jestesmy całkiem sami. Wybralismy sobie poludniowa krawedz bo nie lubimy ogladac atrakcji przez szybe (a takowa ma najpopularniejszy tutaj punkt widokowy ze szklanym pomostem). Czesc osob przychodzi tutaj jedynie wieczorem by pokontemplowac samotnie zachod slonca lub wypic wino w intymnym towarzystwie. Wielki kanion uwaza sie za jeden z cudow swiata… i faktycznie trudno temu zaprzeczyć.

Kazdy kemping w dziczy  ma swoich zloczyncow, ktorzy probuja cos zabrac z dobytku turystow. W Yosemite byly to misie i kazde miejscr na namiot mialo przynalezna skrzynke misioodporna, do ktorej wkladalo sie cala zywnosc i kosmetyki. Na campingu pod wielkim kanionem grasowaly wiewiorki. Bez oporu wskakiwaly na stol by cos porwac do jedzenia ale u nas byla na stole tylko elektryka 😉

Ps. Kochana mamo! Z okazji urodzin zyczymy Ci wszystkiego najlepszego! Duzo zdrowia, radości i spełnienia wszystkiego o czym tylko marzysz!

Ps2. Warunki bytowe nie pozwalaja nam zrzucać zdjec z aparatu wiec na blogu znajduja sie jedynie zdjecia pogladowe z telefonu. Po powrocie wrzucimy zdjecia z wlasciwego aparatu do galerii 🙂

Las Vegas czyli rozrywka po amerykańsku

Na pierwszy rzut oka miasto Las Vegas jest troche przytłaczajace. Moze to wina upału (znowu mamy 43 stopnie i wieczorem po zachodzie slonca spadnie do raptem 39) a moze jest to spowodowane lekkim oczopląsem bo wszystkie cuda architektury ktore widzielismy przez ostatnia dekade sa tutaj poustawiane pare metrow od siebie. W miniaturze oczywiscie.

Las vegas to przede wszystkim hotele. Ogromne, wystylizowane pod daną tematykę i oczywiscie mieszczace w srodku przestronne kasyna. Co może być zadziwiajace wejscie do hotelu najczesciej zaczyna sie od kasyna przez ktore trzeba przejsc aby znalezc sie w holu glownym hotelu. Dzięki temu kazdy turysta moze swobodnie wejsc do dowolnego kasyna ale rowniez zwiedzic sobie wnetrze hotelu, ktore czesto zawiera calą siec restauracji czy tez galerie handlowe. Przy wejsciu do kasyna nie obowiazuje zaden dress code wiec wlasciwie wchodzi sie tam jak do zwykłego centrum handlowego.

Trasa turystyczna to przede wszystkim zobaczenie wnetrz znanych hoteli. Poniewaz LV to miasto posrodku pustyni i upal jest tu wiecej niz pewny mozna sie przemieszczac miedzy hotelami specjalnie wybudowanymi pomostami badz kolejka naziemna, ktora staje bezposrednio przy wejsciach do hoteli. Dodajmy ze trasa piesza prowadzi tak, zeby przejsc przez kasyno danego hotelu wiec juz przy kolejnym wejsciu czlowiek przestaje zwracac uwage na to co sie dzieje w kasynie tylko koncentruje sie na znakach, ktore maja go wyprowadzic z tego labiryntu. Zaleta natomiast jest to, ze sa one bardzo mocno klimatyzowane wiec wejscie chociazby dla ochlody jest nawet dosyc pozadane.

Do najbardziej popularnych miejsc należy hotel the Venetian, w ktorym  skopiowane sa glowne atrakcje Wenecji czyli m.in jest most Rialto, plac sw. Marka wraz z dzwonnica, pałac Dożów oraz kanały i gondole weneckie. Co ciekawe przepłyniecie gondola zaczyna sie w basenie przed hotelem i później kontynuuje się  podroz dalej wewnatrz budynku, w ktorym zamontowane sa kanaly i mostki oraz zaimitowana jest inna czesc placu sw. marka. Poniewaz  zainstalowano nawet niebo na suficie ma sie wrazenie ze jest sie faktycznie w innym miejscu. W dzien jest pochmurna pogoda w „Wenecji” ale podobno w nocy niebo jest granatowe i swieca sie gwiazdy na niebie. A to poprostu jest galeria handlowa …. W sumie robi to niezłe wrażenie na zwiedzajacych.

Przystan gondoli na zewnątrz
Przystanek godndolo wewnątrz budynku

Inny przyklad tematycznego hotelu to Luxor inspirowany Egiptem. Caly hotel jest wiec w ksztalcie piramidy egipskiej, przed hotelem stoja sfinksy a mi najbardziej podobaly sie plytki na scianach  z plaskorzebionymi starozytnymi hieroglifami. W samym srodku hotel jest pusty ( tzn. na dole sa oczywiscie kasyna 🙂 a patrząc w gore piramidy widzi sie balkony, z ktorych prowadza wejscia do hotelowych pokoi.

No i nie wypada nie wspomnieć o hotelu MGM. To drugi najwiekszy hotel na swiecie. Oprocz tego ze trudnio z niego wyjsc (przypadek?) to podobno w jego kompleksie oferowane sa najlepsze artystyczne widowska. Zapomnialam wspomniec ze kazdy duzy hotel zawiera w sobie duze sale widowiskowe na wydarzenia artystyczne typu Cyrk de Solei, wystepy gwiazd (bedzie np. Gwen Stefani ale dopiero za kilka dni), wystepy komikow i tym podobne. Lista wydarzen ktore sie dzieja jednego dnia przekracza ponad 100 pozycji wiec jest w czym wybierac.

Bedac w Las Vegas trzeba dac szanse szczesciu wiec poszlismy pograc na automatach. Wybralismy kasyno Cezare’s Palace (to w tym hotelu mieszkali bohaterowie Kac Vegas). Milionerami nie zostalismy ale moge powiedziec ze wyszlismy z tej rozgrywki obronna ręką. Wygraliśmy parę dolarów ktore mniej więcej pokryły zainwestowane pieniadze 🙂 Tomek mnie przypilnował aby po wygranej zabrac pieniadze i w nogi … bo pewnie  bym dalej grała i wszystko przegrała 🙂

 

56,7 stopni w cieniu czyli Dolina Śmierci

56,7 stopni celsjusza to rekordowa temperatura powietrza odnotowana na ziemi wlasnie w Dolinie Smierci. Pojechalismy sprawdzic czy faktycznie tam jest tak ciepło… i faktycznie było dośc ciepło. Znalezlismy  sie tam rano ale juz o godz. 10.00 temperatura osiagnela 43*C. Przy kazdej ciekawej rzeczy na tej pustyni znajdował sie znak ostrzegawczy mowiacy o ryzyku ekstremalnego ciepła jezeli jest sie w tym miejcu po godz. 10.00. Co ciekawe, napis byl jedynie w kilku jezykach w tym w polskim. Czyzby wsrod smiałkowow wchodzacych na te rozgrzane miejsca byli glownie Polacy? No bo kto jak nie my? 🙂

Rekordowy pomiar ciepła wykonano przy ujściu jeziora Badwater, ktore leży na „wysokosci” 85,5 metrow ponizej ziemi. Jest to zarazem najnizej polozone miejsce w ameryce. Chodziły słuchy ze turysci sprawdzali nagrzanie sie ziemi w tym miejscu smarzac jajka na kamieniach… my jednak nikogo takiego inteligentego nie spotkalismy.

Inne ciekawe miejsca w dolinie smierci to Zabriskie Point (widok na formacje skalne  – nazwisko brzmi znajomo bo punkt ten nazwano na czesc prezesa kompani ktora wydobywala tam borax a ktory to prezes mial polskie korzenie), Artist Drive (boczna droga z wulkanicznym krajobrazami i tzw. dip-ami czyli naglymi wzniesieniem  i opadaniem drogi) oraz widok Dantego na cała dolinę.

Zabriskie Point
Dante’s View

Właściwie trudno tutaj mówic o zwiedzaniu. Choć cała dolina jest piękna i nawet sa dostepne szlaki trekkingowe to o tej porze roku turysci jezdza z punktu widokowego do kolejnego punktu wychodzac na 10 min. z samochodu by zrobic zdjęcia. Inaczej niestety sie nie da…

Ps. Po poludniu dojechalismy do Las Vegas… i tu rowniez zastalismy 43 stopnie. Był  nawet gorzej bo wiał wiatr – uczucie jakby ktos goraca suszarka celował nam w twarz. Pomimo podjetej proby  nie dało sie wyjsc z klimatyzowanego pokoju 🙁 W nocy temperatura spadnie do 34 a o 6 rano nawet ponizej 30. Wowczas otworzy sie krotkie okienko na wyjscie na miasto.

Ps2. Stacje benzynowe. Przeczytalismy na blogach ze jak ma sie pól baku benzyny to juz nalezy tankowac bo ze stacjami jest kłopot. Jak na razie stacje są w miarę wszedzie ale roznice w cenie benzyny sa na nich szokujaco duze. Stacje w parkach narodowych potrafia miec benzyne drozsza prawie do 100%. Naszą ulubienica jest siec Chevron, bo niezaleznie gdzie sa jej stacje zawsze jest drozsza od swoich sasiadow. Jeszcze wiec na niej nie tankowalismy ale jak sie przydarzy zaobserwujemy co w niej takiego specjalnego ze ma takie ceny. Troche drozszy od bezyny jest natomiast diesel i nie zawsze jest dostepny na stacjach. No i karty bankowe. Te automaty na stacjach ich niestety nie przyjmuja wiec zawsze jest konieczna wizyta u „kasjera”.