Archiwum kategorii: Ameryka Pd.

Puno

Nadszedl czas skorzystac po raz pierwszy z autobusu w Peru. Wybralismy znana marke dlugodystansowa Cuz del Sur bo miala opinie bardzo bezpiecznej. Jako ze kupujemy bilety ze znacznym wyprzedzeniem mozemy sobie wybrac miejsca. Wybieramy zatem gorny poklad i miejsca w pierwszym rzedzie, ktore beda nam pozwalaly obserwowac krajobraz jak z fotela kierowcy.

Stacja autobusow Cruz de la Sur – naprzeciwko zdaje sie bagaz aa po prawej stanowisko do bordowania. Normalnie jak na lotnikski jeszcze sprawdzaja bagaz podreczny czy nie ma metalic i nagrywaja na kamerze moment bordowania plus gdzie sie siedzi w autobusoe
a to fajny pomysl – mozna sie zaslonic zaslonka od sasiada 😀
Te tuktuki to taksowki w Puno

I tak po 7 godzinach pojawiamy sie w Puno. A tam swieto, parada i glosna muzyka grana przez kilka orkiestr na raz. To z okazji lokalnego swieta czczcego zalozycieli Inkow, ktorzy podobno wyszli z jeziora Titicaca. Nie wiem ile bylo zaspolow tanecznych w sumie, na pewno powyzej 20. Ale pewnie duzo wiecej bo tanczyli od poludnia do godziny 22. Dla mnie to byla okazja zeby zrobic zdjecia lokalnym kobietom bo tak na ulicy to jakos glupio a w trakcie parady wszyscy robili zdjecia 😀

Puno -> Arequipa

My juz ponownie w trasie. Tym razem przemieszczamy się do Arequipy. Jednego z ladniejszych miast Peru.

Ale zanim wyjedziemy z Puno slyszymy ze w miescie znowu glosno gra muzyka. Puno jest stolica tancow w Peru i maja ich tutaj ponad 60. Tak wiec co pare dni odbywa sie tutaj jakas parada i jest okazja do tanczenia. Wczoraj z kolei w procesji widzielismy male dzieci. Moze to ich komunia bo wszystkie w podobnym wieku i ida tanecznym krokiem mahajac chusteczkami do katedry ? 🤔 Wiekszosc dziewczynek jest umalowana wiec okazja musi byc zapewne bardzo wazna. 

Po raz pierwszy uczestniczymy w zyciu nocnym Peruwianczykow. Puno to podobno bezpieczne miasto i faktycznie takie jest. Mozna wracac samemu wieczorem do domu. W knajpach leci europejska i amerykanska muzyka. Nam spodobal sie rockowy bar Positive, ktory mial na suficie flagi roznych krajow. My zupelnie przypadkowo usiedlismy pod flaga polską 🙂

Dzisiaj wpis krotki bo to dzien transferowy i nic sie specjalnego nie dzialo po drodze. Obejrzalam sobie w autobusie dwa filmy z Harym Poterem i jakis dramat romantyczny „ktos jak Ty” Nie wiem czy polecam 🙂

No moze jedna rzecz nas zdziwiła tutaj. Zeby przejsc z dworca autobusowego na peron, z ktorego jest wykonywana odprawa, trzeba sobie kupic bilet na wejscie na peron 2zl od osoby 😂 . Mozna sie zdziwic ze majac wykupiony bilet na autobus nie wsiadziemy do niego bez dodatkowego biletu „dworcowego”.

Ps. Bardzo nam smakuja tutejsze napoje. Nie sa za slodkie, czesto z domieszka naturalnych sokow. A o to przedstawiam dwa popularne lokalne napoje.
– Inka cola – smakuje jak takie oranzadki, ktore kiedys sie kupowalo w woreczkach i piło przez rurkę. To podobno najpopularniejszy napoj w Peru – tak popularny ze wykupila go Coca-Cola.
– A ten drugi napoj to lokalna coca-cola z Arequipy – Kola Escocesa. Smakuje jak Coca Cola o smaku wisniowym. Niestety mozna ja kupic tylko w Arequipie. Szkoda bo nam bardzo smakowala a nie zrobilismy zapasów.

ps.2 Zawsze jak nas restauracje zawioda (czesto te co sobie wczesniej wybralismy sa akurat zamnkiete) to w odwodzie zostaja empanadas. Takie pieczone pierogi z farszem. W kazdej restauracji smakuja zazwyczaj inaczej. Tutaj w naszej ulubionej restauracja Don Empanados.

Ten filletowy napoj to cicha de morado. Piwo z czarnej kukurydzy. To napoj bezalkoholowy dla turystow. Smaluje jak kompot. Lokalski pija natomiat chiche 1% ktora wyglada jak bury plyn, ma 1% alkoholi i podobno turysci nie zawsze ja dobrze trawią. Ale podobno jest bardzo zdrowa, pelna witamin o mineralow i nasi porterzy na Inca Trail taka dostawali na postojach.

Ten napoj w butelkach po napojach to wlasnie chica. Tej jeszcze nie probowalismy bo przemieszczamy sie autobusami w ktorych mozna robic tylko siku 😁

Arequipa – Klasztor sw. Katarzyny

Arequipa to drugie najwieksze miasto w Peru po stolicy Limie. Jego historyczna czesc jest zbudowana z bialego wulkanicznego kamienia nazywanego sillar, ktory byl pozyskiwany z pobliskich wulkanow. Stad czesto jest nazywane „Białym miastem”.

Zwiedzanie powinnismy zaczac od katedry na centralnym placu Plaza de Armas (jak dotad we wszystkich miejscowosciach w ktorych bylismy plac glowny nazywa sie Plaza de Armas – czyli tam gdzie kiedys gromadzili sie zolnierze hiszpanscy). Niestety katedra jest zamknieta. Bedziemy probowac w innych dnia. Za to sam plac naprawde jest piekny z bialymi arkadami wokol i palmami na środku.

Katedra

Kolejny obowiazkowy punkt do zabaczenia to Monastery sw. Kataliny. Ten klasztor to wlasciwie male miasteczko. Zalozyla go bogata wdowa i mieszkaly w nim tylko dziewczyny z bogatych domow hiszpanskich, ktore mialy tutaj nawet wlasna sluzbe.

Kazda zakonnica tutaj mieszkala w malym domku ktory zazwyczaj skladal sie z sypialni, kuchni, czasami tez jadalni, kaplicy, toalety, patia i pokoju sluzacej. Mnie najbardziej zafascynowaly w tych domkach kuchnie, ktore czesto byly najwiekszą izba w takim domku.

Łozko zawsze stalo we wnece pod łukiem ze wzgledu na wystepujace tutaj trzesienia ziemi

Tak wiec klasztor sklada sie z kilku uliczek, z placami, kosciolem i fontanną. Budynki pomalowane sa na bardzo jaskrawe kolory ktore maja swoje znaczenie. Np. czesc w ktorych mieszkaly nowocjuszki pomalowany jest na intensywny niebieski. Pozostalne trzy kolory na ktore sa pomalowane domki to dwa odcienie czerwonego i biel.

No ale wracajac do naszych zakonnic papiezowi nie podobal sie wysoki standard zycia w tym klasztorze i przeslal swojego czlowieka (siostrę Josefa Candena) aby zrobil z tym zakonem porzadek. Pozbyto sie wielu kosztownych i zbytecznych wyposazen a sluzace mialy wybor otrzymania swiecen lub opuszczenia klasztoru. Od tej pory kazdy sam musial sie o siebie zatroszczyc oraz pracowac na rzecz wspolnoty. I tym sposobem z mieszkajacych tam 450 kobiet do dzisiaj zyje tam okolo 30 mniszek. Mieszkaja w tej czesci klasztoru, ktora nie jest udostepniana zwiedzajacym.

W tym klasztorze mieszkala rowniez sw. Anna od Aniolow Montegudo. Byla przeoryszą tego klasztoru i została beatyfikowana przez naszego papieza w roku 1985.

Zabezpieczenia nad swietlikami
Pralnia

I ostatnie miejsce ktore trzeba odwiedzic tutaj to muzeum sanktuarium andyjskiego, ktore w calosci jest poswiecone odkrytej mumii dziewczynki nazwanej Juanita, ktora jest jedną z lepiej zachowanych mumi na swieci. Odkryto ja w 1995 pochowaną na pobliskim wulkanie Ampato, gdy jego czapa lodowa stopniala. Wiadomo ze byla to inkaska dziewczyna (13-14 lat)  z jakiegos waznego inkaskiego rodu, ktora od dziecinstwa byla przygotowywana do oddania w ofierze Bogom Inkaskim. Jest zachowana w bardzo dobrym stanie bo przez te wszystkie lata byla zamrozona. Niestety przechodzila konserwacje i w muzeum byla wystawiona jej kopia. Zdjec rowniez nie mozna bylo robic w muzem a kilka ciekawych artefaktow ktore przy niej znaleziono warto byloby uwiecznic na zdjeciach😕 

Zrodlo: National Geographic

Ps. Dzisiaj testujemy kuchnie Chifa. To kuchnia chinska polaczona z kuchnia peruwianska. Ja zjadam zupe wantan czyli rosol z pierozkami nadziewanym miesem a Tomek makaron z grilowanym miesem i warzywami. Mega duze porcje tu daja do zjedzenia jak juz my zostawiamy jedzenie na talerzach 😀

Zupa wantan

Laguna la Salidas, rezerwat Aguada Blanca

Arequipa lezy u zboczy trzech wulkanów: El Misti, Chachani i Pichu Pichu. Najbardziej okazaly ksztalt ma wulkan El Mistu lezacy na wysokosci 5822m. Z tego tez wzgledu wspinaczka na niego jest najtrudniejsza i zajmuje 2 dni ale nie planujemy tam wchodzic 😀 Najwyzszy wulkan to z kolei Chachani, ktory ma powyzej 6tys. m i mozna na niego wejsc nawet w ciagu 1 dnia. Ale mysle ze to malo przyjemny trekking, raczej zeby zdobyc 6 tysiecznik niz zaznac jakiejs przyjemnosci w trakcie wchodzenia na niego.

Na pierwszym planie (po nas 🙂 El Misti, a w oddali po lewej Chanichani

Jezioro Salinas – do grudnia wyschniete, mozna chodzic po wyschnietym brzegu i zbierac sól, a od stycznia do marca zamieni sie w prawdziwe jezioro. Wowczas przyleca do niego flamingi. Znajdujemy sie na wysokosci 4350m wiec oprocz kepek traw nic tutaj nie rosnie. Pasą sie jedynie dzikie alpaki i lamy. A dla nas to w sumie duza atrakcja. Tomkowi udalo sie nawet poglaskac dwie lamy 😀 Te rude byly najbardziej podatne 😀

Po dnie jeziora mozna sie przejechac quadami. Czytamy ze przez te 7 min jazdy duzo sie wiecej nie zobaczy wiec postanawiamy sie przejsc na nogach. Po krotkiej przechadzce mam sandaly pelne soli ale podobna sól jest zdrowa na nogi.

A to wulkan Pichupichu .. tak wyglada z nad jeziora Salinas

Jedziemy jeszcze dzisiaj zobaczyc minivulcan. Faktycznie mini. Wlasciwie to wyglada jak gejzer bo na jego szczycie jest woda, ktora splywa po jego zboczach. Dodatkowo sa dwie male sadzawki z termalna woda. Do tej blizszej zapakowala sie wiekszosc turystow. Tam wyzej jest jeszcze druga. Wydaje sie ze ma bardziej przejrzysta wodę ale moze to dlatego ze jest duzo glebsza do 3m. 

Mini wulcan … choc przyznajcie ze wyglada raczej jak gejzer 😀
Pierwsza sadzawka – ma nawet przebieralnie
Druga sadzawka – ta ma do 3 m i woda jakas bardziej niebieska 😀

ps. Kazdy przewodnik wycieczki jako najwazniejsze swoje zadanie traktuje wykonywanie zdjec swojej grupie. W zyciu na zadnym wyjezdzie nie mielismy tylu wspolnych zdjec z Tomkiem. Tym razem przewodnik byl bardziej pomyslowy. Przywiozl ze soba piec zabawek a co wyszlo z takiej sesji zobaczcie sami 😂

Tak powstawala sesja … mala zabawka bardzo blisko obiektywu

Arequipa – katedra, mercado San Camilo, San Lazaro

Postanowilismy wypoczac chwile w Arequipie. Zrezygnowalismy z wejscia do kanionu Colca bo Tomek rehabilituje kolano a ja sie przeziebilam. Na tyle mocno ze musialam siegnac po wsparcie antybiotykow. Nie wiem jak to sie dzieje ale od pewnego czasu na kazdych wakacjach choruje. Przez caly rok potrafie byc zdrowa a na wyjezdzie zawsze mnie cos dopadnie. Na szczescie antybiotyki juz po dwoch dniach stawiaja mnie na nogi i mozemy dalej planowac podroz.

Zmieniamy tylko hotel bo zakladalismy ze 2 dni nas tu nie bedzie i po powrocie mielismy juz miec inny. Teraz mieszkamy w centrum historycznej dzielnicy, niedaleko plaza de Armas. To sie nawet przydaje bo zaliczamy drugie nieudane podejscie do katedry. Tym razem sie dowiadujemy ze wstep jest tylko po godz.17. Nic to, mieszkamy niedaleko wiec zrobimy trzeci podejscie. 

Katedra zamknięta wiec spowiednicy spowiadają na zewnątz 😮
Nasz obecny hotel- Le Foyer – calkiem przyjemny 😀

Idziemy zatem poszwendac sie na miejscowy targ. Zakladamy ze bedziemy mogli sie tam napic slynnych sokow i faktycznie sa. Kupujemy troche owocow m.in malutkie banany, ktore sa prawie pomaranczowe w srodku i zamawiamy soki z mango – Tomek tradycyjnie z mlekiem a ja z pomarancza. Na poczatku sie zmartwilismy ze szklanki sa troche mniejsze niz w Cusco, ale jak wypilismy to pani nam zrobila dolewke z tego co jej zostalo w shakerze po naszych sokach 😀

Mijamy po drodze kosciol San Domingo. Jak wszystkie tutaj zabytki jest zrobiony z kamienia wulkanicznego sillar i ma pieknie zdobiona brame. Wlasciwie dwie bramy. Za to pozostala czesc bryly kosciola wrecz ascetyczna bez jakichkolwiek ozdob. W srodku wnetrze kamienne wiec rzucaj sie w oczy dwa, wielkie oltarze boczne wykonane z drewna. Przy bocznym malym wejsciu wisi portret Jana Pawla II. Ale najwiecej ludzi stoi i sie modli przy rzezbie Sw. Judy Tadeusza, ktory jest patronem pracujacych oraz do spraw niemozliwych. W modlitwie ktora wisi obok jest wspomniane że ze wzgledu na podobienstwo jego imienia do imienia zdrajcy jest on zapomniany w kosciele a tutaj go czcza i proszą o jego wstawiennictwo.

Sw. Juda Tadeusz

No i pod koniec dnia wykonujemy trzecie podejscie do katedry. Ma byc otwarta dla turystow pomiedzy godzina 17 i 18. Przed katedra sporo ludzi juz przydreptuje z nogi na nogi. Finalnie straznik wpuszcza turystow miedzy godz.17.15 do 17.45 i w dodatku przednia czesc kosciola z oltarzem jest zablokowana. Trwa tam jakies spotkanie dla mlodziezy, chyba przed bierzmowaniem. Co zatem udalo nam sie w tych warunkach zobaczyc ? Na pewno dziwi uklad kosciola, ktory majac tak szeroka nawe frontowa jest malo gleboki w srodku . Podobno wszystkie pieniadze poszly wlasnie na ta elewacje frontowa i nie starczylo srodkow na wieksze wnetrze😏 Mnie najbardziej interesowala ambona ktora jest podtrzymywana przez szatana … ale niestety nie mozna bylo tam podejsc 😕

Czekajac na wpuszczenie do katedry…trzecie podejscie 😀

dzielnica San Lazaro – klimat jak w Nowym Orleanie 🙂