Archiwum kategorii: Ameryka Pd.

Znikające muszelki

Dzisiaj odwiedziliśmy dwie pobliskie wioski – Mar de las Pampas i Mar de Azuras. Są to typowo turystyczne miejscowości, ale dosyć uroczo położone w lesie i odgrodzone od oceanu niewielkimi wydmami. Nastawione są wyraźnie na zamożniejszych turystow bo w większości oferuja całe domy na wynajem.

image

Chociaż są to sąsiadujące miejscowości dosyć łatwo można rozpoznać kiedy kończy sie jedna a zaczyna druga. W Mar de las Pampas drzewa sa stare i wysokie podczas gdy w Mar de Azuraz sa małe i wyglądają na kilkuletnie sadzonki. To by się mniej więcej zgadzało z kierunkiem rozwoju turystki w tej okolicy – najpierw byla Villa Gesell, potem Mar de las Pampas, a Mar de Mazuras jest zdecydowanie najnowszym, zamieszkałym miejscem.

Idąc plażą do tych miejscowości zauważyliśmy dziwne zjawisko. Przychodząca fala wyrzucała na brzeg garść muszelek a po chwili te muszelki znikały z piasku?! Ku naszemu zaskoczeniu tymi muszelkami okazały sie małe małże, które po wyrzuceniu na brzeg wyciągały przeźroczyste ramię i wkopywały się w piasek. Robiły to naprawde błyskawicznie.

IMG_3981

Po południu przyszedł deszcze i wyczyścił nam plaże z tłumów. Powrót do Villa Gessel  dał nam zatem przedmsak tego, jak uroczo musi byc tutaj poza sezonem. Tylko woda, piasek, chrabaszcze, uciekajace małże i ptaki.

Ale najwiekszego odkrycia tego dnia dokonalismy w domu, gdyż mając patelnie grilową możemy przeciez sami przyrządzać steki na obiad. Dzieki anglojezycznemu sprzedawcy udało nam sie zakupić dwa steki bife de chorizo i obiad udał sie doskonale.  Szkoda ze zdjecia nie oddaja zapachu. Tajemnica stekow argentynskich tkwi z pewnością w jakości mięsa, ale technika wykrawania steków tak, by były otoczone słoninką, też pewnie odgrywa tu duże znaczenie. Pózniej ta słoninkę sie odkrawa na talerzu a pozostałe mięso jest pachnące, mięciutkie i soczyste. No i  jak w takich warunkach wykonać plan schudnięcia na wakacjach ?

Poniżej proces przyrzadzania steków w domowych warunkach;)

image

image

image

Playa

Po przejsciu ponad 20 kilometrów plażą nasuwa sie kilka wniosków. Po pierwsze plaza była bardzo szeroka i przede wszystkim bardzo czysta a nie zauwazylismy zeby ktos ja czyscil wieczorami (a bysmy zauwazyli bo mieszkamy przy plazy). Mozemy wiec domniemywac ze Argentynczycy sa nauczeni zabierac swoje smieci ze soba. Godne pozazdroszczenia.

Po drugie po oceanie nie pływa zaden sprzet plywajacy, żadne banany i inne tego typu atrakcje. Jedyne skutery ktore zauwazylismy tutaj nalezaly do strazy przybrzeznej i to w trakcie zabezpieczania 4 km maratonu pływackiego.

Po trzecie nie znalezlismy ani jednego parawanu na plazy. Nie ma tutaj rowniez typowych farm parasolek z lezakami do wynajecia. Sa za to zadaszone kwadraty ze stolikami i krzeslami/lezakami ale poniewaz znajduja sie one daleko od morza to wcale nie przeszkadzaja. Rowniez malo osob z nich korzysta (byc moze wlasnie dlatego ze sa tak daleko od morza 😉 Rodzinki maja za soba zwykle parasol, dwa lezaki i reczniki dla dzieci.

image

Nikt nie slucha glosno muzyki choc czasami ktos ma sluchawki na uszach. Jedyna muzyka slyszalna na plazy pochodzi z restauracji ktore sie znajduja na wybrzezu.

Dziewczyny nie chodza na plaze w sukienkach ani spodniczkach. Typowy stroj kobiecy to krotkie szorty i bluza z kapturem. Wiatru bylo malo w Patagonii ale po jej opuszczeniu zawsze juz jest z nami obecny. Ten sam stroj obowiazuje rowniez na miescie 😉 Mi tam to nie przeszkadzało ale Rysiek skarzyl sie ze mu dziewczyn w sukienkach brakuje 😉

Ratownikow jest bardzo duzo wiec nie wzbudzaja takiego zainteresowania płci przeciwnej jak na polskich plazach. Nawet dosyc sporo jest ratowniczek. W dodatku chyba sa malo oplacani bo w piątek, sobotę i niedzielę strajkowali i nie pracowali po 16.00. Troche słabo trafili z tym strajkiem bo od dwoch dni populudniami padalo 😉

DSC_0191

Plaze sa zatloczone ale tylko przy miastach. Wystarczy odejść kilka kilometrow dalej i mozemy miec plaze prawie tylko dla siebie.

W drodze do miasta dobrych wiatrów

Najpopularniejszym środkiem transportu w Argentynie są autobusy. Firm swiadczacych takie usługi jest bardzo wiele ale oferuja podobny poziom usług wg klas opisanych ponizej choc w roznych cenach i z roznym serwisem (napoje, przekaski). I tak najtansza klasą sa autobusy z fotelami semi cama (podobno takie fotele jak w polskich autobusach), wyzsza klasa to coche cama czyli lozko i najdrosza klasa pierwsza. My podrozowalismy autobusem z siedzeniami coche cama, ktore zapewniały dosyc komfortowa podroz. Autobusy te sa podobnych rozmiarow jak u nas, pietrowe i maja tylko 3 fotele w rzedzie. Fotele sa wiec duzo szersze, rozkladaja sie prawie do lezenia i maja specjalny podstawek na nogi. Jezeli dodamy do tego klimatyzacje to komfort podrozy jest zdecydowanie wiekszy niz w samolocie

image

…no ale nam sie tak przydarzyło w drodze do Buenos Aires, ze klimatycja w autobusie nie działała. Po zgłoszeniu tego faktu kierowcom (zazwyczaj jest ich conajmniej dwoch) przez pasazerow autobus wrocil do miejscowosci z ktorej wystarowal i lokalny mechanik cos tam ponaprawiał. Wazne, ze po tej interwencji klima zaczela chlodzic duzo lepiej i po 30 minutach temperatura byla juz jak nalezy.

Autobus mial jeszcze jeden przystanek by zabrac pasazerow z innej miejscowosci i w trakcie tej przerwy niezadowoleni pasezerowie z naszego autobusu wszczeli awanture z kierowca o ta poczatkowa wpadkę z klimą. Wezwali kierownika firmy, potem policje peronowa (a moze sama przyszla widzac gwaltowna wymiane zdan). Trudno powiedziec o co sie awanturowali bo robili to po hiszpansku. Koniec koncow te 2 pary zabrały swoje bagaze i autobus pojechal dalej bez nich.  Co wiecej autobus nadrobil na trasie zgubiona godzine i juz bez przeszkod dojechalismy do Buenos.

A ponizej coś, z czego slynie Argentyna zaraz po wolowinie …. czyli jagniecina z grila. Kto wie moze to bedzie nasz jutrzejszy obiad 😉

image

Buenos Aires

Buenos Aires to wielka metropolia ale z punktu widzenia turysty ogranicza sie do zwiedzenia kilku dzielnic: Recoletta, Microcenter, San Telmo, La Boca, Retiro i Porto Madre. Mamy wowczas pelen przeglad architektury od secesyjnych, duzych budowli, po mieszczanskie kamienice i konczac na domach emigrantów. Ponizej zatem kilka zdjec budynkow, ktore zrobily na nas najwieksze wrazenie.
image

image

Ksiegarnia w starym budynku teatru El Ateneo Grand Split. Ktoś musiał mieć fantazje aby w starym gmachu teatru zalozyc ksiegarnie. Na dole, ale i rowniez na pietrach sa polki z ksiazkami. Na miejscu sceny jest natomiast kawiarnia. Jezeli ktos chce poczytac ksiazke to moze to uczynic siadając w jednej z lóż.

image

Cmentarz Recoletta to takie argentyńskie powązki. Lezą tutaj prezydenci Argentyny, sławni generałowie, laureaci nagrody Nobla … a i tak wszyscy turysci przychodzą tu głównie do Ewy czyli sławnej Evity Peron.

image

Dzielnica portowa to obecnie centrum biznesowe z nowoczesnymi drapaczami chmur i piękną promenada.

image

San Telmo to z kolei raj dla wielbicieli antykwariatów i antyków. Podobno mozna w nich znalezc perełki kolekcjonerskie, ktore zostaly wywiezione z Europy w trakcie II wojny swiatowej.

imageDodatkowo bardzo ladny jest budynek kongresu (zbudowany na wzor tego amerykanskiego – mozna obejrzec na zdjeciu wprowadzajacym), katedra, palac prezydencki (casa rosada) czy budynki akademickie.

ps. To jest byc moze ostatni wpis z naszej podrozy bo jutro wsiadamy w samolot i wracamy. Jezeli jednak internet na lotniskach pozwoli to jeszcze jakis wpis sie ukaze 😉

Buenos – ostatnie refleksje ;)

Duzo, duzo przejsc dla pieszych …
Na pokaz tanga na ulicy nie natrafilismy, a nie jestesmy az tak duzymi fanami by isc na płatny pokaz lub szukac klubów gdzie sie go tanczy. Ulice Buenos beda nam sie zatem kojarzyc przede wszystkim z przejsciami dla pieszych, ktore napotyka sie po drodze co kilka metrow. Przejscie przez slynna ulice 9 lipca czyli ta z 16 pasami jezdni + 4 dodatkowymi pasami dla busow wymaga przejscia przez 6 odcinkow drogi dla pieszych. Kazda ze swoimi swiatlami oczywiscie. Ilosc skrzyzowan i przejsc dla pieszych jest szczegolnie odczuwalna jadac w autobusie, ktorego plynna jazda przez 200m jest juz sporym sukcesem.

image

Pieskie życie jak … w Argentynie ?
Nie spotkalismy ani jednego bezdomnego kota natomiast ilosc psow jest zdecydowanie ponad normę. Trudno jest odroznic ktory z nich jest bezdomny a ktory nie bo wszystkie chodza caly dzien gdzie chca. No czasami mozna sprawdzic czy maja jakas obrozke. Spotkalismy tylko jednego psa na smyczy (typ obronny, bardzo brzydki,z wygladu podobny troche do prosiaka, no i strasznie sapal), ktory byl prowadzony, a raczej ciagnal wlasciciela na bardzo krotkiej lince.
W malych miejscowosciach weterynarze wysypuja karme przed swoimi klinikami. Psy zywia sie tez rowniez resztkami z asado, z ktorego tradycyjnie bardzo duzo miesa zostaje. No i psy jak sie okazalo sa powodem, dlaczego wszystkie smietniki sa umiejscowione wysoko na jednej nóżce … W parkach (ktorych jest bardzo malo w Buenos jak na tak duża metropolie), psy maja wydzielone kojce, gdzie mozna je zostawic. Dosyc popularny jest tu rowniez zawod wyprowadzacza psow 😉

ps. Jestesmy juz na lotnisku w Londynie