Wyspy Ballestas i rezerwat Paracas

Po ostatnich dniach pelnych adrenaliny dzisiaj mamy wycieczke emerycką. Najpierw plyniemy motorowka zobaczyc wyspy Ballestas znane jako habitat ptakow, pingwinów Humboldta i lwow morskich. Potem pojedziemy na najbardziej znane plaze i klify rezerwatu Paracas.

Od Nazca przebywamy juz w klimacie pustynnym. Temperatura powietrza w ciagu dnia dochodzi do 24 stopni (wyjatkiem byla oaza Huachina bo tam bylo powyzej 30) ale w nocy spada do 15. Niby juz dosyć ciepło ale na lodke ktora plyniemy rano zabieram goretex i sweter i jest to bardzo dobra decyzja. To samo doradzilam Tomkowi przewidujac ze na motorowce będzie mocno wiało zimnym powietrzem. Wzial.. szkoda tylko ze nie zalozyl 😁

Troszke wiało az mi okularki przekrzywiło 😂

Wyspy Ballestas to kilka skalistych wysepek niedaleko miejscowosci Paracas. Wyspy te sa niezamieszkale i w całosci opanowane przez ptaki. Kormorany, gluptaki, rybitwy wąsate i inne. Pelikany tam przelatywały ale nie wygladalo aby tam nocowaly. Oprocz ptakow mamy tam jeszcze lwy morskie, ktory wygrzewaly sie na co mniejszych skałkach. No i najwieksza atrakcja tego miejsca – pingwiny Humboldta zwane tez pingwinami peruwianskimi, ktore z rowna ciekawoscia przypatrywaly sie nam co my im.

Rybitwa wąsata
Ten łuk jest podobno w ksztalcie twarzy Jezusa

Wyspy Ballestas w XIX w byly wazna czescia gospodarki peruwianskiej gdy pozyskiwano z nich guano. Odchody ptakow stanowily naturalny nawoz bogaty w azot i byl to wazny produkt eksportowy. Wiek pozniej zasoby guano sie wyczerpaly ale podobno do dzisiaj co 7 lat zbiera sie guano z tych wysp w tradycyjny sposob ( wiadrami) ale juz z przeznaczeniem na lokalny rynek.

Tylu krabów na metr kwadratowy dawno nie widziałam 😀

Po oplynieciu wysp wracamy do portu w Paracas i wjezdzamy do rezerwatu. Krajobraz pustynny przeplata sie tutaj z widokiem na ocean, ktorego barwa wody mieni sie od lazurowej do intensywnej niebieskiej. Po rezerwacie mozna jezdzic rowniez malymi, dwuosobowymi buggy ale wowczas wizyta tutaj koncentruje sie na jezdzie, a my cieszymy sie ze mozemy pobyc na punktach widokowych dluzsza chwile i nacieszyc sie widokami.

Ta skala sie nazywa Catedra… kiedys byl luk laczacy ta skale z ladem ale w trakcie trzesienia ziemi sie zawalił

Dojezdzamy rowniez do plazy na ktorej mozna sie kapac. Jest weekend i sporo Peruwianczykow tutaj przyjezdza poplazowac. Grupy turystow w kurtkach wygladaja dziwnie posrod tubylcow opalajacych i kapiacych w morzu. Tomek sie wykapal, ja tylko do kolan bo woda byla w temperaturze Baltyku 😀 Powoduje to zimny prąd Humboldta ktory doplywa do zachodniego wybrzeza Ameryki Poludniowej dostarczajac zimną wodę z Antarktydy. No i mielismy tylko 10 min na kapanie wiec wizja powrotu na parking w mokrym stroju na tym wietrze wydała mi sie mało opłacalną inwestycją.

Z ciekawostek w rezerwacie mieszka mala spolecznosc zyjaca glownie z rybolostwa i turystyki, ktora tutaj sie osiedlila killadziesiat lat temu. Tutaj podobnie jak w Argentynie jest prawo, ze jak sie ktos osiedli (wybuduje dom) to juz nie mozna go eksmitowac. Takie zawlaszczenie ziemi poprzez zasiedzenie. Dlatego by chronic ten obszar przed „zasiedleniem” stworzono tutaj rezerwat, ktory chroni to miejsce przed nowymi dzikimi lokatorami.