Adios Peru

Czas na krotkie podsumowanie. To byly intensywne cztery tygodnie. Nic dziwnego ze wiekszosc turystow tutaj to mlodzi ludzi bo trekingi po gorach wymagajace oraz duzo atrakcji z adrenaliną w tle. Rowniez baza noclegowo-hostelowa w duzej mierze przygotowana pod mlodziez z barami i dyskotekami na dachach. Peru wydaje sie dosyc bezpiecznym krajem o ile nie wsciubia sie nosa wieczorami w dzielnice, o ktorych pisza zeby nie wchodzic. Pewnie dlatego podrozuje tu solo bardzo duzo mlodych kobiet. Z uwagi no to, ze podrozuje sie tutaj glownie autobusami a do atrakcji tez trzeba jakos dojechac korzysta sie tutaj ze zorganizowanych wycieczek, na ktorych tez mozna w bardzo naturalny sposob poznac nowych znajomych.

Natomiast na pewno trzeba korzystac z aplikacji Whatsup. Rezerwacji hotelu mozna dokonac przez booking, wycieczki przez GetYourGuide czy tripadvisor ale pozniej i tak wszyscy kontaktuja sie z Toba poprzez Whatsup. W wiekszosci miejsc mozna placic karta ale czesto doliczana jest dodatkowa oplata 5% za ta przyjemnosc. Bankomaty zreszta byly podobnie bezlitosne – od 28 do 35 zl za jednorazowa wyplate. Zdarzalo sie ze wymagana byla jedynie gotowka ale byly to zazwyczaj prywatne pensjonaty, wejscia do parkow i oczywiscie toalety 🙂

Jezyk. Oczywiscie przydalby sie hiszpanski bo angielskim poslugiwano sie jedynie w hotelach. Ale Peruwianczycy sa na tyle sympatyczni ze zawsze udalo sie porozumiec pojedynczymi slowkami lub tez pokazujac rekami czego sie potrzebuje. Zupelnie nie przydal sie kurs Duolingo, ktory przez 2,5 miesiaca codziennie wykonywalam. Bardziej przydatne bylyby liczebniki od 1 do 100 i doslownie kilka podstawowych zwrotow.

Bezdomne psy. Jest ich tutaj bardzo duzo. Wszystkie przyjaznie nastawione do ludzi wsrod ktorych zyja na co dzien. Mialy tez swobodny wstep do knajp gdzie znaczaco pukały nas nosem po udach chcac wymusic zrzucenie jakiegos jedzenia.

Ceny. Ceny jedzenia w wiekszosci bardzo porownywnalne z Polska choc mozna bylo tutaj dobrze zjesc juz za 10zl dobrego burgera lub kilka empanadasow. Ale danie w restauracji to raczej wydatek 40-70zl. Latwo sie przeliczalo sole na zlotowki bo kurs „prawie” jest 1:1. Duzo tansze niz w Polsce byly z kolei hotele, ktore w cenie zawieraly bardzo porzadne sniadanie. Jezeli chodzi o rekodzielo i pamiatki to jak wszedzie duzy zalew produktow z Chin. Na pewno oryginalne są tutaj wyroby z welny alpaki wiec czapki i swetry to niechybnie najlepsza pamiatka. Ja kupilam tutaj sweter ale ze sklepu Banana Republik wiec chyba się nie liczy 😂

Jedzenie. To zdecydowanie mocny atut Peru. Nie przez przypadek znajduje sie tutaj najlepsza restauracja na swiecie – Maido w Limie. Serwuje dania ktora sa skrzyzowaniem tradycyjnej kuchni peruwianskiej z kuchnia japonska zwane Nikkei. Nam tutaj naprawde wszystko smakowalo. Najwiekszy wypas dostawalismy na Inca Trail ale moje serce i tak skradlo w Peru ceviche. Bardzo duza uwage zwracaja tutaj na organiczne pochodzenie zywnosci i moze to tylko moje wrazenie, ale zdecydowanie wyprzedzaja pod tym katem Europe, Ameryke Polnocna i Azje razem wzięte 😆

Owoce. Nigdzie na swiecie nie jedlismy tak pysznych i dojrzalych owocow jak tutaj. Wystarczy wejsc na targ, market czy zwykly sklepik i kupic sobie dojrzala marakuje, mango, banany czy papaje i nie zaplacic za to fortuny. Jeden owoc marakuji kosztowal 1zł i jak sie okazalo mozna go spokojnie zabierac do plecaczka i jesc bez uzycia noza 🤤 Praktycznie na kazde sniadanie dostawalismy swiezo wyciskany sok z pomaranczy czy ananasa oraz owoce. All inclusive w Europie moze sie schowac.

I to by bylo na tyle. Amazonie odpuscilismy bo nie mielismy szczepien. Podobno bardzo atrakcyjną destynacją jest Ekwador wiec mamy nadzieje jeszcze powrocic na kontynent Ameryki Południowej.

Ps. Przy przesiadce w Madrycie nie zdazyli przepakowac naszych bagazy. Mamy nadzieje ze w ciagu 3 dni wysla je juz do domu w Tyncu. Wyladowalismy zatem w Londynie tylko z podrecznym bagazem w ktorym mielismy tylko to co musi byc w podrecznym czyli elektronike i to co sie juz nie zmiescilo do glownego plecaka. Ja wracalam w pelnych butach, z dwoma swetrami i dwoma kurtkami w plecaczku. Tomek ktory ma zawsze wiecej miejsca w swoim plecaku wszystkie cieple rzeczy mial w bagazu. Na sobie mial sandaly i jedynie cienka koszule 😧 O dziwo Tomek wszedl w mój zielony sweterek 😂 Musze dodac ze w Londynie musimy jeszcze zmienic lotnisko, dolecieć do Poznania i dopiero stamtad pociagiem do Wroclawia bo we Wroclawiu lotnisko zamkniete. A temperatura tutaj to okolo 1 stopnia 😬, a w Poznaniu i Wroclawiu bedzie juz na minusie 🥶

ps2. Dziwna sprawa. Moj paszport ladnie skanuje sie na londynskim lotnisku a Tomka nie. Musi udawac sie do celnika ktory potwierdza ze to on jest na zdjeciu. Mamy podejrzenie ze to fryzura sie nie zgadza automatowi bo w paszporcie ma krociutkie wlosy.

A takie super skanery bagazu podrecznego w ksztalcie silnikow samolotowych maja na lotnisku w Limie

ps3. To juz taka notka do mojego pamietniczka. Z Peru wracalismy Airbusem A350 hiszpanskiej linii Iberia i chociaz jedzenie bylo lepsze niz w drodze do Limy (bo zabrane z Limy 😄) to siedzenia byly mniej wygodne niz w Boeingu 787 ktorym lecielismy w pierwsza strone 🙂 No i Iberia nie zdazyla z naszymi bagazami co nam sie dopiero pierwszy raz przydarzylo w dalekiej podrozy a latamy juz co nie co 😁

I to juz naprawde koniec naszych przygod w Peru😁