Juz jestesmy z powrotem w Limie. Jeszcze rozwazalismy trekking w gorach Cordyliera Blanca ale to troche daleko od Limy i moglibysmy nie zdazyc wrócić na samolot 😀 Mamy zatem czas aby zobaczyc inna polecana dzielnice w Limie – Barranco.



Barranco to obszar nad wybrzezem graniczący z Miraflores. I jest to niechybnie najprzyjemniejsza z dzielnic w Limie. W XIXw. budowali tutaj wille zamozni mieszkancy Limy. Do dzisiaj mozna ogladac tutaj wystawne wille z tamtego okresu choc czesc z nich nie jest zamieszkala i niestety niszczeje.





Dzisiaj dzielnica Barranco jest znana jako dzielnica artystow. Ten klimat czuc glownie niedaleko glownego placu wsrod roznokolorowych, niewysokich budynkow w ktorych sa male restauracje i kawiarnie. Jednym z popularniejszych miejsc tutaj jest mostek westchnien przy kosciele La Ermita. Po trzesieniu ziemi kosciolowi zawalil sie dach i w takim tez stanie stoi do dzisiaj. Kolo kosciola biegnie tez jedna z najladniejszych uliczek tutaj prowadzaca do punktu widokowego na wybrzezu.










W Barranco mozna rowniez plazowac bo na plazy jest piasek. Chwile dalej wybrzeze robi sie bardziej kamieniste i tutaj nikt juz sie nie kapie. Mijamy restauracje Rustika i idac dalej w kierunku Miraflores jakbysmy sie znalezli w innym swiecie. Baraki i rudery ktore wygladaja jakby dwadziescia, moze trzydziesci lat temu byly restauracjami lub lokalami np. do tanczenia. Dzisiaj te rudery straszą na wybrzezu co moze oznaczac ze nikt specjalnie tędy nie chodzi.


Niedlugo pozniej rozwiazujemy tą zagadkę dlaczego tedy nikt nie spaceruje. Zeby wrocic do Miraflores z Barranco przy plazy nalezy przejsc w polowie trasy mostkiem nad autostradą a pozniej isc jeszcze przez dluzsza chwile przy tej autostradzie na wydzielonym dla pieszych pasie. Slabo to ktos wymyslil wiec i chetnych nie ma za duzo na tej trasie 😀


ps1. W peruwianskich Andach wystepuja niedzwiedzie ale takie male. Wygladaja podobno jak mis Paddington. Oczywiscie w sensie wielkosci, nie ubranka 🙂

ps2. Znowu nas slonce oszukalo. Niby nie swiecilo a przyszlismy cali ogorzali ze spaceru. I stad ochota na zupe bo chyba bylismy odwodnieni a ze mielismy po drodze knajpke japonska padlo na ramen 😀 I wrocily mile wspomnienia z Japonii przy okazji 🙂

ps3. Nad miastem lataja duze ptaki z rodziny kondorowatych – Sępniki czarne. Maja status tutaj golebi i sa padlinozercami jak sępy 😀 Co prawda nie podchodza do ludzi ale siadaja na pobliskich drzewach i dachach.
