Nazwa miejscowosci Paracas oznacza w jezyku ketczua „deszcz piasku” ze wzgledu na stale wiejace tutaj wiatry, ktore unosza piasek w powietrze i jak ten piasek opada to wyglada to jak deszcz 😀





Paracas to bardzo przyjemna miejscowosc nadmorska. Nie za duza, niska zabudowa, sporo nowych domow i restauracji. Wlasciwe te nowe domy stykają sie z tymi starymi, ktore czasami nawet nie maja dachu tylko są poprzykrywane jakimis plandekami.



Ale ciut dalej od glownej ulicy i deptaku znalezlismy domowa restauracje, na 3 stoliki, w ktorej dania gotowala gospodyni a wszystkie dania gotowane sa dopiero wtedy kiedy ktos przyjdzie. Tomek zamowil stek dla biedaka (to jakas tradycyjna potrawa peruwianska) i bylo to najlepiej przyrzadzone mieso jakie Tomek jadl (no moze poza argentynskim asado ale tego juz chyba nic nie przebije 😀). Ja zamowilam lokalna zupe Parihuela i choc gospodyni ostrzegla ze nie ma owocow morza w lodowce i bedzie gotowac na samej rybie to i tak byla pyszna. Do kazdego dania byl dodany kawaleczek ostrej papryki (naprawde ostra 🌶️) oraz ryż. Tutaj ryz dodaje sie do praktycznie kazdego dania. Jeden przewodnik mowil ze Peruwianczycy jedza wiecej ryzu niz Chinczycy 😁 Do mojej zupy oprocz ryzu dodawalo sie smazona kukurydze ale tutaj dodaje sie ją zawsze do potraw ze swiezych ryb albo jako przekaske na czas oczekiwania na danie.




Jest tutaj tez tradycyjny deptak przy morzu, gdzie sa restauracje i stragany z pamiatkamk. Zakupilismy zatem pamiatkowe koszulki z rysunkami z Nazca. Tomek ma kolibra a ja małpę 🤪



W Peru maja bardzo dobra peruwianska kawe oraz dobrej jakosci ziarna kakao. Ale czekolada jest tutaj bardzo droga i traktowana jak produkt luksusowy. Sprzedawana jest w sklepach z alkoholem lub specjalnych stoiskach. Nawet w duzych marketach trudno ja kupic.


Ania wszystkiego najlepszego z okazji urodzin ! 🥳 🎈🎂 Duzo szczęścia, zdrowia, czasu dla siebie oraz satysfakcji z pracy. Wyjazdów dalekich i tych blizszych, krotszych i dluzszych. Sciskamy mocno z południowoamerykanskiej ziemi ♥️
Ps. Jestesmy tutaj poza sezonem wiec mieszkamy w wypasionym hotelu Betani. Tak wyglada nasz taras 🙂 Kazdy hotel w Europie by sie nie powstydzil takiego standardu🙂


ps2. A tak wyglada chicha dla lokalsow, ktora znajduje sie w tych butelkach po napojach 1,5l. Kusi zeby sprobowac ale poniewaz wiemy ze moze sie nie przyjac w naszych organizmach a samolot powrotny juz niebawem to chyba nie zaryzykujemy😀
