Inca Trail – dzien trzeci

Dzien trzeci zaczal sie piekną upalną pogodą. Tego dnia najwieksze podejscie mielismy na przełęcz Runquraqay i wykonalismy ją z samego rana. Po osiagnieciu wysokosci 4000m a potem zejsciu kilkuset metrow w dół trasa miala już profil zwany jako peruvian flat czyli niby idzie sie po płaskim ale co chwile sie wchodzi albo schodzi 😉

Wyjscie z drugiego campingu tego, co lezy nad chmurami 🙂
Na przeleczy Runkurakay

Po przekroczeniu przeleczy Runkurakay zaczyna sie zmieniac krajobraz. Wchodzimy do dzungli i juz do samego Machu Picchu bedziemy wedrowac lasem deszczowym. Do odwiedzenia na trasie jest rowniez kilka ruin. W wiekszosci to budowle, ktorych przeznaczenie okreslono jako miejsca, w ktorych biegnacy poslancy mogli cos zjesc i sie przespac w drodze do Machi Picchu albo obiekty majace sluzyc do celow kultu i obrzedow. Zwiedzamy po drodze Sayaqmarke, Phuyupatamarke, Inticpatia i juz przy samym kampingu sa ostanie ruiny tego dnia Winaywayna co oznacza zawsze młody. W tym miejscu podobno znaleziono szkielety 14 dzieci i nazwy, ktore pierwotnie nadawali odkrywcy tych miejsc a ktore pozniej byly zmieniane na brzmiace bardziej po inasku zostala taka, jaka nadal mu Bingham ( to ten Anglik co spopularyzowal Matchu Picchu).

Zreszta sama historia Binghama byla bardzo ciekawa. Przez 5 lat szukal zaginionego miasta i w koncu jeden pasterz powiedzial ze tam go zaprowadzi. Prawdopodobnie ten pasterz mieszkal wowczas w MP bo kilka rodzin tam mieszkalo nie zdawajac sobie sprawy co to za miejsce. Binghama bylo stac na te poszukiwania bo mial bardzo bogata zone ktora sponsorowala jego ekspedycje. Dodatkowo nawiazal wspolprace z Kodakiem i National Geografic dzieki czemu powstalo kilka tysiecy zdjec Matchu Picchu w momencie jego odkrycia. Niestety nie byl on pierwszym odkrywca tego miejsca o czym dowodzily liczne inicjaly wyryte na kamieniach. Staral sie zeszlifowac te slady ale niestety nie udalo mu sie wszystkich znalesc 😀Natomiast niewatpliwa zasluga Birmighama bylo doprowadzenie tego miejsca do obecnej postaci czyli wykarczowanie i pozbycie sie roslin ktore porosly to miejsce. No i to wlasnie dzieki niemu i National Geografic jest to jedno z najslynniejszych miejsc na swiecie. Ponizej zdjecia odwiedzonych ruin w trzecim dniu szlaku Inca Trail.

Phuyupatamarka
Intipata
Winaywayna

Na koniec dnia po kolacji zegnamy sie z tragarzami i wreczamy napiwek. W sumie fajny gest bo to naprawde ciezka praca niesc ten caly sprzet na  szlaku za nas.

Od lewej nasza ekipa: Catherine, ja, Natasza, Tomek, Jessica, Aleks i Olivier. W pierwszym rzedzie tragarzy pod Tomkiem jest Jezus 🙂

Ps. Tomka popularnosc wykracza juz poza naszych tragarzy i nawet ci z obcych ekspedycji wiedza ze to idzie Tomas i sie witają😀 Pewnie nie jestem obiektywna ale tragarze traktuja turystow z duzym szacunkiem ale troche z przymusu i tylko Tomka szczerze witali na trasie i w obozie. Mysle ze to duza zasluga znajomosci z Jezusem 😀 

A to do kompletu nasz przewodnik Amilcar