Niedaleko Teczowej Gory znajduje sie jedno z wejsc do Czerwonej Doliny. Nasza wycieczka obejmuje jedynie przejscie do najblizszego punktu widokowego na Czerwoną Dolinę (juz zmeczylismy sie dostanio wejsciem na Teczowa) ale w dodatku przychodza sniezne chmury i mgly, ktore stawiaja pod znakiem zapytania sens udawania sie do tego miejsca i dodatkowa oplate 30 soli.

Wejscie do Czerwonej Doliny rzucalo sie w oczy jak szlismy na Teczowa Gore. Postawili tam kamienna brame, od ktorej odchodzi kamienny mur zeby bez dodatkowej oplaty turysci nie mogli przejsc ani zobaczyc co jest po drugiej stronie.


Dochodzimy do bramy i konsternacja bo nadal mgła. Przewodnik negocjuje ze straznikami ze wchodzimy na punkt widokowy bez opłaty ale jak w miedzyczasie mgla sie rozejdzie i bedzie co ogladac to zaplacimy przy wychodzeniu. I tak faktycznie bylo. Doszlismy do punktu widokowego i niebo zaczelo sie przejasniac, nawet wyszlo slonce. A dolina ? … faktycznie cała w czerwieni 😀






No i tak to z ta pogoda bywa. Jak schodzilismy to juz zupelnie wyszlo slonce i znowu zrobilo sie cieplo 😀




ps1. Zamiast chipsow lub solonych orzeszkow popularna w Peru jest prazona kukurydza. Dostepne sa rozne wielkosci a ta najwieksza nazywa sie Mote. Generalnie bardzo smaczna przekąska choc trzeba miec mocne zęby zeby ja pogryzc 😀



ps2. Uwaga, znikniemy na kilka dni bo ruszamy szlakiem Inka Trail na ktorym nie bedzie internetu. To szlak Inkow ze stolicy Cusco do Matchu Picchu, ktorym mogli sie wówczas poruszac tylko krolowie inkascy i posłancy. Wrocimy na bloga 05.11.